HistoriaMiędzywojnie
0

Udział pociągu pancernego „Śmiały” w odsieczy Lwowa

Bitwa o Lwów stanowiła dramatyczny rozdział w polsko-ukraińskim konflikcie zbrojnym o kontrolę nad miastem. Trwająca od 1 listopada 1918 do 22 maja 1919 roku, zaciekła walka zakończyła się zniesieniem ukraińskiego okrążenia i ugruntowaniem polskiej obecności w mieście. Jednym z istotnych czynników militarnych w tych zmaganiach odegrały polskie pociągi pancerne, które mogły utworzyć „pancerny korytarz życia” dla obrońców miasta. Stanowiły one mobilną, dobrze uzbrojoną i opancerzoną siłę. Pociągi pancerne, pomimo swojej technicznej przewagi, musiały stawić czoła liczniejszym siłom przeciwnika, co sprawiało, że ich działania były niezmiernie trudne i pełne ryzyka.

30 października 1918 roku na skraju upadku znalazły się wojska Państw Centralnych – Cesarstwa Niemieckiego i Monarchii Austro-Węgierskiej. Alianckie siły zadały im klęskę na wszystkich frontach I wojny światowej, od zachodu Europy po południe i wschód. Dodatkowo, rewolucyjne ruchy w Niemczech i Austro-Węgrzech doprowadziły do upadku tych państw.

Jako pierwsza rozkładowi ulega monarchia austro-węgierska. 28 października 1918 roku cesarz Karol abdykował, co rozpoczęło „efekt domina” w procesie konsolidacji ruchów narodowościowych. Tego samego dnia, w Pradze, Czesi ogłosili powstanie państwa czeskiego, co wywołało natychmiastową reakcję Polaków w zaborze austriackim. Również 28 października Polacy ogłosili przejęcie kontroli nad tzw. Księstwem Cieszyńskim, jako pierwszym wolnym terytorium polskim. Zaledwie trzy dni później, 31 października 1918 roku, oddziały Polskiej Organizacji Wojskowej (POW) pod dowództwem pułkownika Bolesława Roja zajęły cały austriacki garnizon w Krakowie. Rozpoczął się proces rozbrajania oddziałów austriackich w całej Galicji przez polskie jednostki POW.

Tymczasem władze ukraińskie i ich oddziały, powołane we wschodniej Galicji już w 1917 roku, nie pozostały obojętne na rozwój sytuacji. Ukraińcy galicyjscy, nie mogąc liczyć na wsparcie z Kijowa, który coraz bardziej ulegał bolszewickim naciskom, oraz obawiając się nadejścia sił polskich z Krakowa, postanowili sami opanować Lwów, najważniejsze miasto Galicji Wschodniej.

Akcja miała miejsce w nocy z 31 października na 1 listopada 1918 roku. Około godziny 2:00, przy użyciu około 2 tys. żołnierzy, Ukraińcy próbowali zdobyć Lwów. Na szczęście, polskie dowództwo POW ze Lwowa pod komendą kapitana Czesława Mączyńskiego natychmiast podjęło działania przeciwdziałające. Do walk o miasto ruszyło około 1,1 tys. polskich ochotników i harcerzy. Do 2 listopada 1918 roku Lwów został podzielony barykadami na dwie części: zachodnią (z Dworcem Głównym) kontrolowaną przez Polaków i wschodnią w rękach Ukraińców. Oddziały polskie zostały otoczone przez Ukraińców w zachodniej części miasta do 5 listopada 1918 roku.

Ta sytuacja zmusiła polskie dowództwo obrony Lwowa do wezwania pomocy z zewnątrz. Miasto, liczące ponad 200 tys. mieszkańców, z czego ponad 80% stanowili Polacy, zaczęło doświadczać głodu, zwłaszcza w okresie surowej zimy.

Pierwsze wieści o zrywie polskich powstańców we Lwowie dotarły do Krakowa oraz do władz regencyjnych w Warszawie już 2 listopada 1918 roku. Niestety, obie te instytucje wojskowe dopiero formowały swoje jednostki bojowe, jednak obiecały jak najszybszą pomoc. W rezultacie obrońcy Lwowa z coraz większym zapałem odpierali liczne ataki oddziałów ukraińskich.

Pułkownik (awansowany w międzyczasie na generała) Bolesław Roja, który 1 listopada 1918 roku z rozkazu Polskiej Komisji Likwidacyjnej objął Komendę Wojskową na obszarze Galicji, już od godzin popołudniowych 2 listopada 1918 roku rozpoczął przygotowania do udzielenia pomocy polskiej załodze Lwowa. W tym szczególnie mu pomógł fakt, że 1 listopada 1918 roku wydzielony oddział polskich sił z Krakowa przejął austriacką bazę pociągów pancernych w Prokocimie pod Krakowem, zdobywając cały nieuszkodzony pociąg pancerny. Ponadto 7 listopada oddziały polskie przysłane z Krakowa i Lublina zajęły austriackie koszary w Żurawicy pod Przemyślem, przygotowując podstawy do dalszego ataku na Lwów. Niestety, Przemyśl został opanowany przez Ukraińców, co spowodowało konieczność odbicia miasta.

Bolesław Wincenty Roja (1876-1940) – oficer Legionów Polskich, generał dywizji Wojska Polskiego i poseł na Sejm RP II kadencji. Kawaler Orderu Virtuti Militari. Zamordowany przez Niemców w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen | Źródło: domena publiczna (Wikimedia Commons)
gen. Bolesław Wincenty Roja (1876-1940) – oficer Legionów Polskich, generał dywizji Wojska Polskiego i poseł na Sejm RP II kadencji. Kawaler Orderu Virtuti Militari. Zamordowany przez Niemców w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen | Źródło: domena publiczna (Wikimedia Commons)

W celu „wyrąbania” drogi w ukraińskiej obronie i opanowania Przemyśla, który miał stanowić bazę dla dalszych działań na kierunku Lwowa, Roja wysłał z Krakowa 9 listopada 1918 roku tzw. grupę ekspedycyjną pod dowództwem mjr. Juliana Stachiewicza. Oddział ten liczył około 800-1000 ludzi, osiem dział polowych 75 mm, dwanaście karabinów maszynowych oraz pociąg pancerny o nazwie „Śmiały” pod dowództwem kpt. Ludwika Hickiewicza.

„Śmiały” na czele odsieczy

Polski pociąg pancerny „Śmiały” prezentował się bojowo. Tworzyły go dwa opancerzone blachą 12 mm austriackie parowozy węglowe typu Mogul z 1890 roku (o zasięgu do 100 kilometrów) ulokowane w środku pociągu. Z przodu i na końcu polskiego pociągu umieszczone zostały dwa wagony artyleryjskie opancerzone również blachą do 12 mm. Każdy z nich uzbrojony w armatę polową 70 mm i trzy karabiny maszynowe. Ponadto pociąg tworzyły dwa wagony szturmowe uzbrojone w cztery karabiny maszynowe. Wagony te, opancerzone blachą 12 mm, posiadały swoją drużynę szturmową w liczbie 12 żołnierzy, która przez odpowiedni właz w wagonie wyskakiwała z pociągu, w celu dokonania ataku na nieprzyjaciela. Do pociągu też dodatkowo dołączano dwie otwarte lory z workami z piaskiem po bokach, gdzie znajdowały się stanowiska strzeleckie leżących żołnierzy polskich i po jednym karabinie maszynowym. Ich zdaniem było wypatrywanie z przodu pociągu wszelkich uszkodzeń na torach, oraz min. Cała załoga liczyła około 120 żołnierzy uzbrojonych w dwie armaty polowe 70 mm i 16 karabinów maszynowych.

>>> Czytaj także: Typologia karabinów maszynowych – od I wojny światowej do współczesności <<<

Ostatecznie całe polskie zgrupowanie majora Stachiewicza dotarło do rejonu Przemyśla już 10 listopada. Po wstępnym rozpoznaniu oddziałów ukraińskich, w południe 11 listopada 1919 roku rozpoczął się szturm miasta. Polskie działa polowe improwizowanego dywizjonu artylerii lekkiej majora Edmunda Konolla-Kownackiego prowadziły ogień na wysunięte stanowiska ukraińskiej obrony, po czym polski pociąg pancerny „Śmiały” wjechał do miasta, wspierając atak polskiej piechoty. Walka trwała do wieczora, kiedy to oddziały polskie opanowały całe miasto Przemyśl i odepchnęły resztki ukraińskich sił na wschód.

Straty poniesione przez polskie oddziały okazały się niewielkie. Zginęło około 16 polskich żołnierzy, a około 35 zostało rannych. Po stronie ukraińskiej straty były większe – zginęło około 50 żołnierzy, drugie tyle zostało rannych, a prawie 1000 dostało się do niewoli. Ponadto, zdobyto około 10 karabinów maszynowych oraz znaczną ilość broni strzeleckiej, wraz z pełnymi magazynami zaopatrzenia wojskowego pochodzącymi z byłej armii austro-węgierskiej.

Wnętrze wagonu pociągu pancernego "Śmiały" z czasów walk polsko-ukraińskich. Żołnierze przy armacie na stanowisku bojowym. | Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe, Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji, sygnatura: 1-H-366 (domena publiczna)
Wnętrze wagonu pociągu pancernego „Śmiały” z czasów walk polsko-ukraińskich. Żołnierze przy armacie na stanowisku bojowym. | Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe, Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny – Archiwum Ilustracji, sygnatura: 1-H-366 (domena publiczna)

Po zwycięskich walkach o Przemyśl, 15 listopada do polskiej załogi miasta dołączył podpułkownik Michał Karasiewicz-Tokarzewski, który zastąpił chorego majora Stachiewicza. Dzień później do nowego dowódcy polskich sił w Przemyślu nadeszły nowe rozkazy zarówno od generała Roja, jak i od samego Naczelnika Państwa Polskiego Józefa Piłsudskiego. Oba rozkazy nakazywały ppłk. Tokarzewskiemu-Karasiewiczowi jak najszybsze podjęcie działań zaczepnych w stronę Lwowa, aby przerwać blokadę miasta przez Ukraińców.

W tym celu z Krakowa zaczęły przybywać do Przemyśla posiłki w postaci kilku kompanii piechoty, baterii artylerii polowej i dywizjonu kawalerii. Po uporządkowaniu tych sił, 18 listopada 1918 roku podpułkownik Tokarzewski-Karasiewicz wraz z majorem Stachiewiczem opracowali plan rozbicia linii ukraińskich i przebicia się polskich oddziałów do oblężonego Lwowa. Opierał się on głównie na szybkim natarciu polskich jednostek wzdłuż linii kolejowej Przemyśl-Lwów o długości ok. 100 kilometrów, na pociągach wypełnionych polskimi żołnierzami, których drogę miał torować polski pociąg pancerny „Śmiały”. Pomimo ryzyka, zorientowano się, że obrona ukraińska w tym rejonie jest rozproszona i nieskonsolidowana, co stwarzało szansę na zaskoczenie.

Chcąc zrealizować plan, w celu przedarcia się do Lwowa, przygotowano skład w postaci jednego pociągu pancernego i aż 6 pociągów towarowych, tworzących długi konwój liczący prawie 3 kilometry. Oprócz pancernych wagonów, w konwoju znalazły się zwykłe wagony towarowe obłożone workami z piaskiem, oraz otwarte lory z armatami polowymi i karabinami maszynowymi. Całe to zgrupowanie podpułkownika Tokarzewskiego liczyło około 2 tys. żołnierzy, uzbrojonych w artylerię pociągu pancernego oraz działa na lorach. Planowany atak rozpoczął się wczesnym rankiem 19 listopada 1918 roku, przy stosunkowo słabym oporze ukraińskim. Cały konwój poruszał się wolno, około 10-14 kilometrów na godzinę, aby polscy saperzy i zwiadowcy konni mogli w razie potrzeby reagować na podłożone miny lub zerwane tory przez Ukraińców.

Pociąg Śmiały przed wyjazdem ze Lwowa (1919) | Źródło: "Nowości Illustrowane" 12/1919 (domena publiczna)
Pociąg „Śmiały” w 1919 roku | Źródło: „Nowości Illustrowane” 12/1919 (domena publiczna)

Pierwszy zorganizowany opór ukraiński nastąpił w okolicach Sądowej Wiszni na linii rzeki Wereszycy, tj. po pokonaniu ponad 50 kilometrów trasy. Jednostki ukraińskie, w sile kompanii piechoty i oddziału kawalerii, próbowały zatrzymać polskie oddziały poprzez wysadzenie mostu. Jednak ogień z dział polskiego pociągu pancernego rozproszył jednostki piechoty i kawalerii ukraińskiej, a polska kompania piechoty szybko opanowała nieuszkodzony most na Wereszycy, umożliwiając dalszy marsz w kierunku Lwowa. Straty ukraińskie wyniosły kilkunastu zabitych i rannych oraz ponad 60 żołnierzy wziętych do niewoli. Zdobyto również 3 karabiny maszynowe. Polskie straty były niewielkie, tylko kilku żołnierzy zostało rannych.

Pod wieczór 19 listopad oddziały zgrupowania podpułkownika Tokarzewskiego opanowały bez walki Gródek Jagielloński opuszczony w popłochu przez Ukraińców na wieść o zbliżających się oddziałach polskich. Opanowanie miasta bez walki pozwoliło na krótki postój, aby oddziały mogły odpocząć i przygotować się do dalszej drogi w stronę Lwowa. W międzyczasie, podpułkownik Tokarzewski obsadził specjalnymi oddziałami wydzielonymi wszystkie małe miasteczka wzdłuż linii kolejowej od Przemyśla do Gródka Jagiellońskiego, uniemożliwiając jednostkom ukraińskim odcięcie trasy.

Dnia 20 listopada 1918 roku, około godziny 10:00, grupa podpułkownika Tokarzewskiego-Karaszewicza kontynuowała natarcie w kierunku Lwowa. Na czele polskich sił ponownie podążał torujący drogę pociąg pancerny „Śmiały” pod dowództwem kapitana Ludwika Hickiewicza.

Opór ze strony Ukraińców był minimalny, dochodziło tylko do pojedynczych starć z ukraińskimi patrolami. Po przejechaniu ponad 40 kilometrów dalszej trasy, na przedmieściach Lwowa, podpułkownik Tokarzewski nakazał zatrzymanie się całemu swojemu zgrupowaniu około godziny 14:00. Obawiał się bowiem, że mogłoby dojść do pomyłki ze strony polskich obrońców Lwowa, którzy mogliby wziąć jego oddziały za ukraińskie. Wysłał więc swoje patrole w kierunku polskich linii obronnych w mieście z informacją o nadciągającej polskiej odsieczy. Po otrzymaniu potwierdzenia gotowości załogi Lwowa na przyjęcie polskich oddziałów, grupa pociągów ruszyła w stronę miasta i około godziny 15:00 wjechała na Lwowski Dworzec Główny. Mieszkańcy Lwowa entuzjastycznie witali polskich żołnierzy, dla których było to wzmocnienie siły militarnej w mieście oraz zapewnienie potrzebnej żywności dla głodującej ludności.

Akcja wejścia grupy podpułkownika Tokarzewskiego do Lwowa odbyła się prawie bez oporu ze strony Ukraińców, ponieważ dzień wcześniej strona polska zawarła w Lwowie 24-godzinny rozejm z Ukraińcami. Zaskoczenie Ukraińców było więc kompletnie nieoczekiwane.

Polskie okopy na przedpolach Lwowa | Źródło: "Nowości Illustrowane" 12/1919 (domena publiczna)
Polskie okopy na przedpolach Lwowa | Źródło: „Nowości Illustrowane” 12/1919 (domena publiczna)

Śmiały” w czasie walk w mieście

Po przybyciu odsieczy, pułkownik Tokarzewski-Karaszewicz przejął dowództwo nad obroną Lwowa, który natychmiast rozpoczął planowanie polskiego ataku na wschodnią część miasta, w celu ostatecznego wyparcia oddziałów ukraińskich. Pierwszym działaniem było wysłanie 20 listopada 1918 roku pociągu pancernego „Śmiały”, który około godziny 17:00 ostrzelał zgrupowanie ukraińskich taborów zaopatrzeniowych na Podzamczu we Lwowie. Atak polskiego pociągu pancernego był dla Ukraińców kompletnym zaskoczeniem. Ogień prowadzony bezpośrednio na wprost z dział i karabinów maszynowych masakrował ukraińskie oddziały, dopóki po około półgodzinnej wymianie ognia nie podciągnęła się ukraińska artyleria, zmuszając polski pociąg pancerny do odwrotu. Pomimo to akcja zakończyła się sukcesem dla strony polskiej. Zniszczono znaczne zapasy amunicji i prowiantu ukraińskich oddziałów, przy niewielkich stratach własnych. Niestety, w wyniku akcji śmiertelnie ranny został kapitan Ludwik Hickiewicz, dowódca pociągu pancernego „Śmiały”. Na jego miejsce podpułkownik Tokarzewski wyznaczył jego zastępcę, porucznika Stanisława Małagowskiego.

Stanisław Małagowski uznawany był za pioniera polskich pociągów pancernych. Już w grudniu 1917 roku, gdy Polska jeszcze nie odzyskała niepodległości, działając w ramach 1. Korpusu Polskiego generała Józefa Dowbora-Muśnickiego, sformował w okolicach Bobrujska nad Dnieprem pierwszy polski pociąg pancerny „Związek Broni”.  Dowodząc nim walczył u boku carskiego wojska rosyjskiego przeciwko bolszewikom. Dowodził nim do maja 1918 roku, kiedy to oddziały 1. Korpusu Polskiego zostały rozbrojone przez Niemców, a on sam dostał się do niewoli i został osadzony w obozie internowania na terenie tzw. Królestwa Polskiego. Po uwolnieniu w październiku 1918 roku, dołączył do formujących się sił Wojska Polskiego w Krakowie, gdzie dzięki swoim umiejętnościom otrzymał przydział do pociągu pancernego „Śmiały”.

Pociąg pancerny „Śmiały” pod nowym dowództwem wziął udział w kolejnych uderzeniach. 21 listopada 1918 roku, połączone siły polskie po raz kolejny zaatakowały oddziały ukraińskie we wschodniej części miasta. Akcja ta miała miejsce w dwóch kierunkach – na północ i na południe. W obu tych akcjach uczestniczył pociąg pancerny „Śmiały”, podzielony na dwie części: Pociąg Pancerny nr 1 „Śmiały” pod dowództwem porucznika Małagowskiego, który zaatakował południowy rejon Łyczakowa, oraz nowoutworzony Pociąg Panerny nr 2 „Piłsudczyk” pod dowództwem kapitana Wilhelma Wilk-Wyrwińskiego, który zaatakował północną część Lwowa w rejonie Zboiska. Akcje te zakończyły się częściowym sukcesem – oddziały polskie opanowały część wyznaczonych rejonów i zadali spore straty Ukraińcom, ale nie zdołali ich całkowicie okrążyć.

>>> Czytaj także: Kolejowy wrzesień 1939 roku – improwizowane pociągi pancerne <<<

W obliczu trudnej sytuacji, ukraińskie oddziały we Lwowie pod dowództwem pułkownika Stefana postanowiły wycofać się z miasta. Do południa 22 listopada 1918 roku Lwów był już całkowicie wolny od sił ukraińskich, co przyjęto w mieście z ogromnym entuzjazmem. Tego samego dnia z Krakowa do wyzwolonego Lwowa przybył osobiście generał Roja, który powierzył obronę miasta podpułkownikowi Tokarzewskiemu. W międzyczasie pułkownik Roja, wraz z podpułkownikiem Tokarzewskim, opracował plan utrzymania tzw. korytarza życia z Przemyśla dla obrońców Lwowa.

Pociąg pancerny "Śmiały" w grudniu 1919 roku. Po lewej dowódca por. Stanisław Małagowski, a po prawej stronie ppor. Stanisław Biega
Pociąg pancerny „Śmiały” w grudniu 1919 roku. Po lewej dowódca por. Stanisław Małagowski, a po prawej stronie ppor. Stanisław Biega | Źródło: „Nowości Illustrowane” 12/1919 (domena publiczna)

Kolejowy korytarz życia

Głównym założeniem planu, mającym za zadanie wsparcie Lwowa, było rozmieszczenie małych garnizonów polskich oddziałów wzdłuż linii kolejowej oraz włączenie do jej obrony pięciu polskich pociągów pancernych: „Śmiały” i „Piłsudczyk”, a także nowo zbudowanych w Lwowskich Zakładach Taboru Kolejowego pociągów pancernych „Lis Kula”, „Pionier” i „Paderewski”. Wszystkie te pociągi pancerne wraz z dwoma pierwszymi uzupełniono do pełnego składu 5-6 wagonów bojowych i 2 opancerzonych parowozów.  Uzupełnione o pełną załogę pełniły rolę ruchomych umocnień i stanowisk artyleryjskich w tzw. pancernym korytarzu o długości około 100 kilometrów, od Przemyśla do Lwowa, przez ponad 130 dni. Stale odpierały ataki ukraińskie, strzelając z dział i karabinów maszynowych, uniemożliwiając przerwanie tego korytarza.

Ostatnim wielkim osiągnięciem polskich pociągów pancernych w w walkach o Lwów było ponowne odblokowanie miasta po ukraińskiej kontrofensywie na początku marca 1919 roku, kiedy to Ukraińcy ponownie zaatakowali i zagrozili miastu. W tym kluczowym momencie, 14 marca 1919 roku, oddziały wielkopolskie pod dowództwem pułkownika Daniela Konarzewskiego, liczące ponad 4 tys. żołnierzy, wspierane przez 20 dział polowych, zostały skierowane na pomoc Lwowi. Dzięki współpracy z polskimi kolejami państwowymi, artyleria ta została przetransportowana w ciągu zaledwie 24 godzin na odległość ponad 500 kilometrów z Poznania do rejonu Przemyśla. Następnie rankiem 17 marca 1919 roku, polski eszelon wsparty pociągami pancernymi, ruszył do ataku na Ukraińców. Już po trzech dniach przerwały ich blokadę miasta i wyparły spod Lwowa. Do początków kwietnia 1919 roku polskie oddziały skutecznie oczyściły cały zachodni obszar wokół Lwowa, co zakończyło istnienie tzw. korytarza pancernego dla miasta.

Sukces ten był rezultatem heroicznej walki polskich pociągów pancernych zapoczątkowanej rajdem „Śmiałego”. Następnie pociągi pancerne utrzymywały kolejowy korytarz życia przez 130 dni tracąc zaledwie kilkudziesięciu żołnierzy. W tym czasie pokonały one znaczną liczbę swoich ukraińskich przeciwników.

Walki o Lwów trwały jeszcze do końca kwietnia 1919 roku, kiedy to polskie siły ostatecznie wyparły wojska ukraińskie za rzekę Zbrucz. To tylko niewielki fragment historii, ale polskie pociągi pancerne wykazały się nie tylko skutecznością bojową, ale także elastycznością i zdolnością do szybkiego reagowania na zmieniającą się sytuację na froncie. Ich obecność była nieoceniona zarówno podczas ofensywnych działań, jak i w fazach obronnych, umożliwiając szybkie przemieszczanie się sił polskich oraz wsparcie ogniowe dla piechoty i artylerii. Ich załogi wykazały się ogromnym poświęceniem i determinacją w obliczu trudności i niebezpieczeństw, jakie niosły za sobą walki o Lwów. Ich odwaga i profesjonalizm przyczyniły się do osiągnięcia sukcesów w utrzymaniu kolejowego korytarza życia dla oblężonego miasta.

Pociąg pancerny na pozycji pod Lwowem | Źródło: "Nowości Illustrowane" 16/1919 (domena publiczna)
Pociąg pancerny na pozycji pod Lwowem | Źródło: „Nowości Illustrowane” 16/1919 (domena publiczna)

Bibliografia selektywna:

  • Abłamowicz W., Taktyka użycia pociągów pancernych na polu walki, Warszawa 1920 r.;
  • Bagiński H., Wojsko Polskie na Wschodzie 1914-1920, Warszawa 1921 r.;
  • Czerpiński A., Powstanie i praca pierwszych polskich pociągów pancernych, „Przegląd Wojskowo-Techniczny”, 1928 r.;
  • Gajewski H., Pociągi pancerne 1918 –1943. Organizacja i struktura-działania wojenne, Białystok 1999 r.;
  • Hupert W., Walki o Lwów od 1 listopada do 1 maja 1919 roku, Warszawa 1933 r.;
  • Klimecki M., Lwów 1918-1919, Warszawa 1999 r.;
  • Krawczak T., Polskie pociągi pancerne, Warszawa 1961 r.;
  • Krawczak T., Polskie pociągi pancerne w wojnie 1939 r., Warszawa 1987 r.;
  • Krysiak S., Z dni grozy Lwowa, Kraków 1919 r.;
  • Magnuski J., Pociąg pancerny Śmiały w trzech wojnach, Warszawa 1996 r.;
  • Regulamin Broni Pancernej z 1937 roku;
  • Sychowski A., Pociągi pancerne, „Bellona” 1923 r.;
  • Szychowski A., Wojska kolejowe i ich zadania w ubiegłej wojnie polsko–bolszewickiej (1918 –1920), „Bellona”, 1922 r.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *