9 grudnia 1922 roku na plażach w pobliżu Mogadiszu wylądowali amerykańscy marines, otwierając pierwszą w historii ONZ misję, w której zezwolono na użycie „wszelkich niezbędnych środków”, by umożliwić dostarczenie pomocy humanitarnej. Operacja „Przywrócić Nadzieję” była odpowiedzią na katastrofalną sytuację w Somalii: państwie pogrążonym w wojnie domowej, nękanym głodem i brutalnymi walkami o władzę między rywalizującymi frakcjami.
Od roku 1991 Somalia nie miała rządu centralnego. Upadek dyktatury Siada Barre doprowadził do chaosu, a poszczególni watażkowie kontrolowali fragmenty kraju. W połowie 1992 roku klęska głodu osiągnęła punkt krytyczny – z powodu grabieży konwojów z żywnością przez bojowników Mohameda Farraha Aidida zmarło nawet pół miliona Somalijczyków. Organizacje humanitarne nie były w stanie przedrzeć się przez linie frontu, a konwoje ONZ były notorycznie napadane. W Nowym Jorku dojrzewało przekonanie, że jedyną szansą na uratowanie cywilów jest interwencja zbrojna.
3 grudnia 1992 roku Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła Rezolucję nr 794, pozwalającą państwom członkowskim użyć siły, by „stworzyć bezpieczne warunki” dla przekazywania pomocy humanitarnej. Prezydent USA George H.W. Bush, początkowo niechętny angażowaniu wojska w Afryce, ostatecznie zdecydował się wysłać żołnierzy. W kolejnych dniach utworzono wielonarodowy kontyngent UNITAF, liczący około 37 tysięcy żołnierzy z 24 państw – od Stanów Zjednoczonych, Australii i Niemiec, po Pakistan, Tunezję i Zjednoczone Emiraty Arabskie.
>>> Czytaj także: Doktryna Weinbergera – granice użycia siły w polityce bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych <<<
Operacja została podzielona na dwa etapy. Pierwszy polegał na opanowaniu strategicznych punktów – lotnisk, portów i głównych dróg – aby umożliwić sprawne i bezpieczne rozładowywanie oraz dystrybucję żywności. Ten etap zakończył się stosunkowo szybko i skutecznie: pomoc humanitarna rzeczywiście zaczęła docierać do setek tysięcy głodujących ludzi. W ramach współpracy wojsk i organizacji pomocowych powołano centrum koordynacyjne CMOC, które stało się jednym z najważniejszych ogniw operacji.
Druga część misji była znacznie bardziej ambitna. ONZ planowała doprowadzić do politycznego pojednania somalijskich frakcji, odbudować administrację państwową, przywrócić funkcjonowanie sądów i policji. Choć w wielu regionach udało się uruchomić ponad sto posterunków policji, przeszkolić tysiące funkcjonariuszy i pracowników wymiaru sprawiedliwości, nie stworzono podstaw trwałej stabilizacji. Najwięksi watażkowie nie zamierzali podporządkować się siłom ONZ, a starcia między nimi a oddziałami pokojowymi narastały.
Coraz trudniejsze warunki i ambitne zadania powodowały również straty wśród żołnierzy. Amerykańskie dowództwo, przekonane o przewadze technologicznej, dopuściło się kilku błędów, które doprowadziły do konieczności angażowania większych sił niż planowano. W trakcie operacji zginęło 43 żołnierzy USA. W miarę jak rosły koszty interwencji, a opinia publiczna w Stanach Zjednoczonych stawała się coraz bardziej sceptyczna, nowy prezydent Bill Clinton podjął decyzję o zakończeniu misji. 4 maja 1993 roku UNITAF został zastąpiony przez UNOSOM II, jednak trzon wojsk amerykańskich wrócił do kraju.
>>> Czytaj także: „The Package Q Airstrike” – największa misja operacyjna F-16 <<<
Operacja „Przywrócić Nadzieję” przeszła do historii jako symbol zarówno ogromnych aspiracji, jak i ograniczeń wojskowych interwencji humanitarnych. Z jednej strony tysiące ton żywności w końcu dotarły do potrzebujących, a Somalię udało się na pewien czas uwolnić od najgorszych objawów głodu. Z drugiej – nie powstrzymano walk frakcji, nie odbudowano państwa, a dramatyczne wydarzenia z Mogadiszu w 1993 roku (opisane później w słynnej książce „Helikopter w ogniu”) przyczyniły się do głębokiej niechęci Amerykanów do tego typu działań.
Nieodłącznym symbolem operacji stała się fotografia „Bieg po kawałek chleba” Joëla Robine’a: chłopiec z bochenkiem w dłoniach biegnący obok francuskiego legionisty pilnującego konwoju z pomocą humanitarną. Zdjęcie, nagrodzone World Press Photo, wciąż przypomina o nadziei, desperacji i złożoności jednej z najważniejszych interwencji humanitarnych końca XX wieku.
