29 listopada 1936 roku we francuskiej stoczni Chantiers et Ateliers Augustin Normand w Hawrze zwodowano okręt, który w krótkim czasie stał się ikoną polskiej Marynarki Wojennej II RP. Stawiacz min ORP Gryf – największa bojowa jednostka floty międzywojennej – miał pełnić rolę zarówno potężnego narzędzia walki, jak i pływającej szkoły dla przyszłych oficerów.

W połowie lat 30. polskie stocznie nie były jeszcze zdolne do budowy dużych i nowoczesnych okrętów. Dlatego projekt stawiacza min powierzono stronie francuskiej – nie tylko ze względów technicznych, lecz przede wszystkim politycznych. Umowę podpisano 11 maja 1934 roku, a już pół roku później położono stępkę. Prace w Hawrze opóźnił jednak strajk robotników i dopiero 29 listopada 1936 roku ORP Gryf był gotów do wodowania. Matką chrzestną została Jadwiga Frankowska, żona radcy polskiej ambasady w Paryżu. Polska banderę podniesiono 27 lutego 1938 roku, kończąc etap wyposażania okrętu. Krótko potem Gryf wyruszył w podróż do Gdyni.

Konstruktorzy Gryfa postawili sobie ambitne zadanie: połączyć trzy funkcje w jednym kadłubie. Stawiacz min miał jednorazowo przenosić nawet 300 min, stanowiąc poważną siłę ofensywną na Bałtyku. Jednocześnie projekt przewidywał przystosowanie okrętu do roli jednostki szkolnej – z pomieszczeniami dydaktycznymi, miejscami dla około 60 podchorążych i zdublowanym pomostem nawigacyjnym. Trzecią funkcją była reprezentacja kraju. Gryf, jako największy bojowy okręt II RP, miał służyć także jako jednostka wizytowa, dlatego zabudowano na nim komfortowe kabiny dla gości.

Imponujące były także jego parametry techniczne: 103 metry długości, ponad 13 metrów szerokości i wyporność sięgająca 2200 ton. Zewnętrznie okręt przypominał niszczyciele typu Grom, wyróżniając się wysoką wolną burtą i charakterystycznym trójnożnym masztem.

Najważniejszym uzbrojeniem Gryfa były miny morskie wz. 08 i 08M – sprawdzone, choć wywodzące się jeszcze z konstrukcji rosyjskich z czasów Wielkiej Wojny. Projekt zakładał przenoszenie nawet 600 min, lecz w praktyce pełny ładunek mógł pogarszać właściwości manewrowe. Okręt początkowo posiadał osiem torów minowych na dwóch poziomach, lecz po przybyciu do kraju część z nich zlikwidowano, tworząc dodatkowe pomieszczenia szkolne.

Uzbrojenie artyleryjskie było nowoczesne i zunifikowane z niszczycielami typu Grom. Gryf otrzymał sześć dział kal. 120 mm, cztery armaty przeciwlotnicze Bofors 40 mm oraz cztery karabiny maszynowe Hotchkiss kal. 13,2 mm. Taki zestaw czynił z niego znaczącą siłę ognia, choć doświadczenia wojenne pokazały, że skuteczna obrona przeciwlotnicza wymagała jeszcze silniejszych środków.

Okręt bardzo szybko wszedł do regularnej służby szkolnej. W pierwszych miesiącach z jego pokładu korzystali podchorążowie oraz uczestnicy różnych kursów specjalistycznych. Gryf odbywał też rejsy zagraniczne, w tym podróż do Tallinna i kolejne wizyty na Morzu Bałtyckim.

Wiosną 1939 roku dowództwo marynarki opracowało operację „Rurka” – ofensywne postawienie dużej zagrody minowej na linii Hel–Gdynia w chwili wybuchu wojny. Zadanie to przypadło właśnie ORP Gryf, który miał być wówczas eskortowany m.in. przez niszczyciel Wicher i trałowce typu Jaskółka.

1 września 1939 roku Gryf znajdował się w porcie gdyńskim. Po pierwszych niemieckich nalotach okręt wyszedł z portu i udał się do Jamy Kuźnickiej, by pobrać miny potrzebne do przeprowadzenia operacji „Rurka”. Do godziny 13.00 załoga załadowała ich ponad 300.

Po południu na Zatoką Gdańską uderzyły bombowce nurkujące Ju 87. Choć nie uzyskały bezpośrednich trafień, wywołały ogromne straty odłamkami oraz uszkodziły urządzenia sterowe. Dowódca okrętu, komandor porucznik Stefan Kwiatkowski, został ciężko ranny i zmarł.

Dowodzenie przejął kpt. mar. Wiktor Łomidze. W obliczu ryzyka wybuchu nieuzbrojonych min oraz zbliżającego się zmierzchu wydał kontrowersyjny rozkaz wyrzucenia ich za burtę. Decyzja ta – do dziś szeroko dyskutowana – przekreśliła możliwość realizacji operacji „Rurka”.

W kolejnych dniach Gryf walczył już jako pływająca bateria artyleryjska broniąca Helu. 3 września jego działa wzięły udział w odparciu ataku niemieckich niszczycieli Leberecht Maass i Wolfgang Zenker, zadając pierwszemu z nich zauważalne straty. Następne naloty okazały się jednak katastrofalne. Niemieckie bomby trafiły rufę okrętu i wywołały pożary, które doprowadziły do eksplozji amunicji. 3 września wieczorem Gryf osiadł na dnie basenu helskiego, płonąc jeszcze przez dwa dni.

Po zajęciu Helu Niemcy wydobyli wrak i zatopili go ponownie na Rybitwiej Mieliźnie, używając jako znak nawigacyjny i okręt-cel. Po wojnie część konstrukcji trafiła do złomowania, a niektóre elementy – w tym działa artylerii głównej – przekazano do muzeów w Warszawie i Gdyni.

W późniejszych latach nazwa Gryf powróciła do służby – nosiły ją dwa powojenne okręty szkolne Marynarki Wojennej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

W górę