12 grudnia 1942 roku na południowym odcinku frontu wschodniego II wojny światowej rozpoczęła się niemiecka operacja Wintergewitter („Zimowy Sztorm”). Była to dramatyczna próba uratowania okrążonej pod Stalingradem 6 Armii Wehrmachtu, która znalazła się w śmiertelnej pułapce po radzieckiej kontrofensywie.
Pod koniec listopada 1942 roku Armia Czerwona przeprowadziła operację Uran. W jej wyniku wojska radzieckie zamknęły pierścień okrążenia wokół Stalingradu, biorąc w kocioł około 300 tysięcy żołnierzy państw Osi, głównie Niemców z 6 Armii generała Friedricha Paulusa. Wobec powyższego 22 listopada 1942 roku niemieckie siły w rejonie Stalingradu oraz jednostki osłonowe zostały podporządkowane nowo utworzonej Grupie Armii „Don”, dowodzonej przez feldmarszałka Ericha von Mansteina – jednego z najwybitniejszych strategów Wehrmachtu. Jego zadanie było jasne, choć skrajnie trudne: uratować 6 Armię przed zagładą.
Początkowo niemieckie dowództwo próbowało utrzymać okrążone wojska za pomocą mostu powietrznego. Luftwaffe miała dostarczać zaopatrzenie drogą lotniczą, jednak szybko okazało się, że jest to niewystarczające. Warunki pogodowe, radziecka obrona przeciwlotnicza i zbyt mała liczba samolotów sprawiły, że 6 Armia nie była w stanie przetrwać wyłącznie dzięki dostawom z powietrza. Manstein zdawał sobie sprawę, że jedynym realnym ratunkiem jest szybkie uderzenie z zewnątrz i utworzenie korytarza lądowego do Stalingradu. Problemem był jednak brak wystarczających sił. Choć początkowo obiecywano mu cztery dywizje pancerne, ostatecznie – z obawy przed osłabieniem innych odcinków frontu – główny ciężar ofensywy spadł na 4 Armię Pancerną.
12 grudnia 1942 roku niemieckie czołgi ruszyły do ataku. Operacja Wintergewitter początkowo przyniosła sukcesy. Zaskoczona Armia Czerwona została zmuszona do odwrotu, a niemieckie oddziały szybko zdobyły znaczący teren, wspierane przez lotnictwo i skutecznie odpierając lokalne kontrataki. Jednym z kluczowych punktów walk stała się wieś Wierchnie-Kumski, o którą toczyły się zacięte boje. Jednak już 13 grudnia radziecki opór wyraźnie się wzmocnił, a tempo niemieckiej ofensywy zaczęło spadać. Czas działał na niekorzyść Wehrmachtu.
Decydujący zwrot nastąpił 16 grudnia 1942 roku, gdy Armia Czerwona rozpoczęła operację Mały Saturn. Jej celem było uderzenie w słabsze armie sojuszników Niemiec. Radzieckie wojska rozgromiły 8 Armię włoską, osłaniającą lewe skrzydło Grupy Armii „Don”. W ten sposób zagrożone zostały linie komunikacyjne Mansteina, a niemiecka ofensywa ratunkowa sama znalazła się w niebezpieczeństwie okrążenia. W obliczu narastającego kryzysu Manstein zwrócił się do Adolfa Hitlera oraz do generała Paulusa z dramatycznym apelem o pozwolenie 6 Armii na przebicie się ze Stalingradu. Odpowiedź była jednoznaczna: zakaz odwrotu. Hitler konsekwentnie trzymał się decyzji o „utrzymaniu pozycji za wszelką cenę”.
W dniach 18–19 grudnia 4 Armia Pancerna podjęła ostatnią próbę przełamania radzieckich linii. Bez współdziałania z wojskami okrążonymi w Stalingradzie wysiłek ten był jednak skazany na niepowodzenie. 23 grudnia Manstein wydał rozkaz przerwania operacji, a do Wigilii niemieckie oddziały rozpoczęły odwrót na pozycje wyjściowe. Los 6 Armii został przesądzony. Armia Czerwona mogła bez przeszkód kontynuować jej systematyczne niszczenie, co zakończyło się kapitulacją resztek wojsk niemieckich 2 lutego 1943 roku.
