10 lipca 1945 roku rozpoczęła się tzw. Obława augustowska, znana również jako obława lipcowa, będąca jedną z największych zbrodni popełnionych przez aparat represji Związku Radzieckiego na Polakach po zakończeniu II wojny światowej. Akcja była bezpośrednio wymierzona w żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego, którzy nie złożyli broni po wkroczeniu Armii Czerwonej na ziemie północno-wschodniej Polski.

Lipcowe działania wojsk sowieckich były elementem szeroko zakrojonej operacji likwidacji Polskiego Państwa Podziemnego. Po zajęciu przez Armię Czerwoną terytorium II Rzeczypospolitej, nowa władza komunistyczna, instalowana pod kuratelą Moskwy, dążyła do fizycznego i moralnego unicestwienia środowisk niepodległościowych. Armia Krajowa, która przez lata walczyła z niemieckim okupantem, stała się dla Sowietów „wrogiem klasowym” – przeszkodą w zaprowadzaniu porządków podporządkowanych ZSRR.

Choć wojna oficjalnie już się zakończyła, dla wielu mieszkańców Polski walka o niepodległość dopiero się rozpoczynała. Obława augustowska, nazywana niekiedy „Małym Katyniem”, była zatem nie tylko operacją wojskową, ale brutalnym narzędziem sowietyzacji i terroru.

Działania trwały od 10 do 25 lipca 1945 roku. Główne siły operacyjne stanowiły jednostki 50. Armii 3. Frontu Białoruskiego oraz 62. Dywizji Wojsk Wewnętrznych NKWD. Operacja była wspierana przez polskie formacje podporządkowane komunistycznemu rządowi: Urząd Bezpieczeństwa oraz żołnierzy 1 .Praskiego Pułku Piechoty, dowodzonych przez por. Maksymiliana Sznepfa. W działaniach tych uczestniczył m.in. późniejszy szef MSW PRL Mirosław Milewski.

Wojska sowieckie i polskie otaczały wsie w Puszczy Augustowskiej oraz w rejonie Dąbrowy Białostockiej i Suchowoli, aresztując osoby podejrzane o kontakty z podziemiem. Mieszkańców aresztowano masowo – zatrzymano ponad 7 tysięcy osób. Większość z nich przetrzymywano w prowizorycznych obozach filtracyjnych, gdzie stosowano brutalne przesłuchania i tortury. Część zatrzymanych została zwolniona, ale około 600 osób – w większości Polaków – wywieziono w nieznanym kierunku. Ich los do dziś nie został wyjaśniony.

Dokumenty archiwalne ujawnione po 1989 roku rzuciły nowe światło na przebieg i skalę zbrodni. Kluczowe znaczenie ma szyfrowana depesza gen. Wiktora Abakumowa, szefa kontrwywiadu wojskowego Smiersz, do Ławrentija Berii, datowana na 20 lipca 1945 r. Wynika z niej, że do regionu przybyła specjalna ekipa mająca „zlikwidować zatrzymanych bandytów”. Liczba ofiar – 592 osoby – niemal dokładnie pokrywa się z liczbą zaginionych mieszkańców Suwalszczyzny.

Wśród podejrzewanych miejsc egzekucji wymienia się okolice Grodna (tzw. Forty Grodzieńskie), wieś Naumowicze oraz tereny w Puszczy Rominckiej, gdzie istniał dawny dwór myśliwski Hermanna Göringa. Inna hipoteza mówi o tajnym obozie, w którym mogły być prowadzone eksperymenty na ludziach. Żadnej z tych teorii nie udało się dotąd jednoznacznie potwierdzić.

Władze komunistyczne przez dekady zaprzeczały, że obława augustowska miała miejsce. Mimo prób wyjaśnienia losu zaginionych przez rodziny ofiar, posłów i lokalnych działaczy, oficjalne czynniki reagowały represjami lub milczeniem. Dopiero w 1987 roku powstał Obywatelski Komitet Poszukiwań Mieszkańców Suwalszczyzny Zaginionych w Lipcu 1945 r., który zainicjował pierwsze ekshumacje. Odnalezione wówczas groby okazały się jednak zawierać szczątki żołnierzy niemieckich, a nie ofiar obławy.

Po upadku PRL śledztwo w sprawie zbrodni rozpoczęła prokuratura w Suwałkach, a później przejął je Instytut Pamięci Narodowej. Od 2009 roku zbrodnia kwalifikowana jest jako zbrodnia przeciwko ludzkości. IPN wielokrotnie zwracał się do Rosji z wnioskami o pomoc prawną i udostępnienie dokumentów. Odpowiedzi były zdawkowe – przyznano jedynie, że zatrzymano 592 osoby podejrzewane o wspieranie AK, nie przekazano jednak żadnych akt spraw ani informacji o dalszym losie zatrzymanych.

W 2023 roku w czasie remontu dawnego Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa w Augustowie (tzw. „Domu Turka”) odkryto na ścianach cel napisy, które mogą świadczyć o przetrzymywaniu tam ofiar obławy. Trwają badania mające potwierdzić ich autentyczność.

Obława augustowska do dziś nie została rozliczona, a jej ofiary nie doczekały się należytego upamiętnienia. Ich ciała nigdy nie zostały odnalezione, a sprawcy uniknęli odpowiedzialności. Przypadek ten jest symbolem bezkarności systemu komunistycznego i jednym z najboleśniejszych przykładów sowietyzacji Polski po 1945 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

W górę