3 stycznia ok. godziny drugiej nad ranem czasu lokalnego (godz. 7:00 czasu polskiego) mieszkańcy Caracas relacjonowali serię eksplozji oraz dźwięki nisko przelatujących statków powietrznych. Zdarzeniom tym towarzyszyły przerwy w dostawach energii elektrycznej, zwłaszcza w południowych dzielnicach stolicy, w pobliżu obiektów o znaczeniu wojskowym.
Rząd Wenezueli w oficjalnym oświadczeniu uznał działania USA za akt agresji militarnej, wskazując, że ich rzeczywistym celem jest przejęcie kontroli nad strategicznymi zasobami kraju, w szczególności złożami ropy naftowej i minerałów. Prezydent Nicolás Maduro ogłosił wprowadzenie stanu wyjątkowego oraz wezwał do mobilizacji „wszystkie siły społeczne i polityczne”.
Doniesienia medialne, w tym relacje agencji AFP i Reuters, wskazują, że celem uderzeń były obiekty o charakterze wojskowym, choć na tym etapie brak jest niezależnego potwierdzenia lokalizacji wszystkich punktów rażenia. W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania oraz fotografie, które dokumentują przeloty amerykańskich śmigłowców transportowych CH-47G Chinook nad Caracas oraz unoszące się nad miastem kłęby dymu. Materiały te, choć trudne do jednoznacznej weryfikacji, sugerują wykorzystanie lotnictwa wojskowego w bezpośrednim sąsiedztwie centrum administracyjnego państwa.
>>> Czytaj także: Doktryna Weinbergera – granice użycia siły w polityce bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych <<<
Przełomowym momentem było potwierdzenie operacji przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, który w mediach społecznościowych poinformował, że siły amerykańskie przeprowadziły „zakrojony na szeroką skalę atak” zakończony ujęciem Nicolása Maduro oraz jego żony i ich wywiezieniem poza granice kraju. Informacja ta, jeśli zostanie w pełni potwierdzona, oznaczałaby precyzyjną interwencję zbrojną, której celem było bezpośrednie usunięcie urzędującego przywódcy obcego państwa.
NOW – Suspected U.S. Apache and CH-47 aircraft fly over Caracas, Venezuela. pic.twitter.com/FqDOJBYmRX
— Disclose.tv (@disclosetv) January 3, 2026
Analiza dostępnych danych wskazuje, że operacja miała charakter połączony i wielodomenowy. W regionie Karaibów już wcześniej rozmieszczone były znaczące siły amerykańskie, w tym samoloty piątej generacji F-35 w wersjach A, B i C, należące do Sił Powietrznych USA oraz Korpusu Piechoty Morskiej, a także AV-8B Harrier. Dodatkowo w rejonie operowała grupa lotniskowcowa z lotniskowcem USS Gerald R. Ford, na którego pokładzie znajdowały się również samoloty F/A-18E/F Super Hornet oraz maszyny walki elektronicznej E/A-18G Growler. Istotną rolę odegrał także śmigłowcowiec desantowy USS Iwo Jima, co sugeruje gotowość do prowadzenia operacji desantowych i rajdowych.
Kluczowym elementem działań była operacja sił specjalnych, przeprowadzona z użyciem śmigłowców MH-60 Pave Hawk oraz MH-47 Chinook, wspieranych przez maszyny uderzeniowe, prawdopodobnie AH-64 Apache lub AH-1Z Viper. Rajd w głąb silnie bronionej stolicy państwa, zakończony ujęciem głowy państwa, świadczy o znaczącej przewadze technologicznej, rozpoznawczej i organizacyjnej sił amerykańskich nad wenezuelskimi zdolnościami obronnymi.
Wprowadzenie śmigłowców operujących na niskich pułapach w centralnej części Caracas już w początkowej fazie operacji stanowi istotny sygnał dotyczący charakteru współczesnych działań zbrojnych. Pokazuje ono, że nawet w warunkach nasycenia przestrzeni powietrznej środkami przeciwlotniczymi możliwe jest przeprowadzenie precyzyjnych operacji rajdowych, o ile poprzedzone są one skutecznym rozpoznaniem, walką elektroniczną i uzyskaniem lokalnej dominacji w powietrzu.
Zdjęcie główne: Śmigłowiec CH-47 Chinook wykonujący nocną misję szturmową | Fot. Pvt. Aiden O’Marra, źródło: U.S. Army (domena publiczna)
